Przyjaciele Quotes

We've searched our database for all the quotes and captions related to Przyjaciele. Here they are! All 31 of them:

Drodzy są i widziani we śnie przyjaciele, Gdy prawdziwych na jawie widzim tak niewiele.
Adam Mickiewicz (Dziady)
Najlepszy przyjaciel to ten, który poda ci rękę zaraz po tym jak przestanie się śmiać
Miłosz Brzeziński (Głaskologia. Faktyczne reguły motywowania i rozumienia motywacji)
Nie zapominaj, że śmierć była zawsze blisko mnie, zbyt blisko, abym nie przywykła do jej chłodnego, kojącego dotyku, abym nie musiała do niego przywyknąć. Pamiętaj także o tym, że kochałam i że to miłość skazała mnie na śmierć. I przecież jestem, mimo wszystko jestem, mówię do ciebie. Moja jedyna miłość zwyciężyła raz jeszcze, żyję, mogę patrzeć na drzewa chwiejące się w wietrze, do moich oczu dobiega daleki błysk latarni. Słyszę szum spienionej wody i czuję, jak w mojej piersi delikatnie uderza najczulszy ze wszystkich odmierzających czas instrumentów - serce. Jest jeszcze ciągle słabe, ale bije dzielnie i z wielką cierpliwością przetacza ciepłą krew. Posłuchaj, przyjacielu, te wszystkie kartki to jego rytm.
Halina Poświatowska (Story for a Friend)
Czasami najkrótsza droga wiedzie tym szlakiem, którym podąża przyjaciel.
Elif Shafak (Honor)
Nigdy się nie tłumacz – przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą.
Mark Twain
Tako pewnie i tak pięknie bądźmyż i my wrogami sobie, przyjaciele moi! Dążmyż bosko wzajem przeciw sobie!
Fryderyk Nietzsche (Tako rzecze Zaratustra)
Przyjaciele moi i przyjaciółki! Nie odkładajcie na później ani piosenek, ani egzaminów, ani dentysty, a przede wszystkim nie odkładajcie na później miłości. Nie mówcie jej "przyjdź jutro, przyjdź pojutrze, dziś nie mam dla ciebie czasu". Bo może się zdarzyć, że otworzysz drzwi, a tam stoi zziębnięta staruszka i mówi "Przepraszam, musiałam pomylić adres..." I pstryk, iskierka gaśnie
Agnieszka Osiecka
Stałem i patrzyłem na Morze Czarne. Do barierki podszedł młody ojciec z synem, mniej więcej w wieku dzieci z pomnika. Ojciec zapalił papierosa. Oparł się o barierkę i wpatrywał w horyzont. – Co jest po drugiej stronie, tata? – spytał chłopczyk. – Bałkany – odpowiedział ojciec. – Tam są nasi przyjaciele. Bułgarzy. Serbowie. – I Turcy – wtrąciłem. – Nie straszcie mi dziecka – odparł ojciec z łagodnym wyrzutem.
Ziemowit Szczerek (Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian)
Nasi cichostopi przyjaciele nie tylko uratowali już miliony ludzi, zabijając gryzonie. Pomogli także uleczyć niezliczone serca. Siedząc cicho w nogach łóżka, czekali, aż ludzkie łzy przestaną płynąć. Zwinięci w kłębek na kolanach chorych i starych dawali pociechę , jakiej nie sposób znaleźć gdzie indziej. Zasługują na docenienie za to, że od tysięcy lat służą naszemu fizycznemu i emocjonalnemu zdrowiu. Egipcjanie mieli rację. Kot to istota święta.
Helen Brown (Cleo: How an Uppity Cat Helped Heal a Family)
Izolacja przykroiła mnie na swój obraz i podobieństwo. Obecność drugiej osoby - jakiejkolwiek osoby - opóźnia natychmiast mój proces myślenia i podczas gdy normalnego człowieka kontakt z innymi pobudza do rozmowy i wyrażenia czegoś, na mnie ten kontakt działa paraliżująco, jeśli tak można rzec. Będąc sam, jestem zdolny wymyślić różne dowcipne powiedzenia, odpowiedzieć szybko na to, czego nikt nie powiedział, błysnąć inteligentną towarzyskością wobec nikogo. Ale to wszystko znika, gdy znajdę się w czyjejś obecności: znika inteligencja, nie potrafię mówić i po jakichś piętnastu minutach odczuwam jedynie senność. Tylko moi wyimaginowani i widmowi przyjaciele, tylko moje rozmowy prowadzone z nimi w marzeniach są dla mnie realne i znaczące, pobudzają mój umysł, który odbija się w nich niczym w lustrze. Ciąży mi zresztą wszelka myśl o zmuszaniu się do kontaktu z innymi. Zwykłe zaproszenie na obiad z przyjacielem budzi we mnie trudny do określenia niepokój. Myśl o jakimś obowiązku towarzyskim - pójściu na pogrzeb, rozmowie z kimś na jakiś temat w biurze, udaniu się na dworzec po kogoś, znanego czy nieznanego - sama ta myśl już mi zakłóca dzień, a niekiedy nawet w przeddzień już się trapię, źle śpię, gdy tymczasem samo zdarzenie nie ma żadnego znaczenia i nie usprawiedliwia niczego. I to zawsze się powtarza, nigdy nie mogę się tego oduczyć. "Moje obyczaje skłaniają mnie ku samotności, a nie ku ludziom": nie wiem, czy to Rousseau, czy Senancour powiedział. Ale był to ktoś w moim rodzaju, choć chyba nie mogę powiedzieć, że z mojej rasy.
Fernando Pessoa (The Book of Disquiet)
Na widok wchodzącego Gustawa Piątego przestaliśmy oddychać. Za królem szła świta. Aż w oczach się ćmiło od stosownych kapeluszy z pióropuszami, od złotych szamerowań i szpad. Król zbliżył się do kapitana, który również wyszedł kilka kroków na jego spotkanie. Wobec tego rozmowa króla z kapitanem, prowadzona w języku francuskim, pozostała dla nas nieznana. Obaj byli sobą zachwyceni i śmiali się rozmawiając. Król przyglądał się nam okiem znawcy i zadawał pytania kapitanowi. Gdy patrzył na nas i słuchał wyjaśnień kapitana, rozjaśniał się coraz bardziej. Po nasyceniu swej ciekawości naszym widokiem król postanowił obejrzeć nas z bliska. Stanął kilka kroków przed idealnie wyrównanym frontem i powiedział coś po królewsku, witając nas królewskim gestem ręki. Uświadomiliśmy sobie szybko, że coś odpowiedzieć musimy. Ale co? W jakim języku? Porozumieć się między sobą nie mogliśmy. Zakomenderować też nikt nie mógł. Na to wszystko było już za późno. Owiani wspomnieniami scen Sienkiewiczowskiego „Potopu” imaginowaliśmy sobie, że Carolus Gustavus Rex przyjmuje polskich rycerzy jak przyjaciel, bez obrazy dla majestatu, jako że każdy rycerz może być w Polsce wybrany królem. Zaczęliśmy wszyscy nabierać powietrza w płuca, co było widomym sygnałem, że zaraz na królewskie powitanie odpowiemy jak na nadwornych rycerzy przystało. Gdy już zaczerpnęliśmy wystarczającą ilość powietrza, jak na komendę, jak jeden mąż, wyskandowaliśmy: - CZOŁEM, PANIE KRÓLU!!! Zadrżał król Gustaw Piąty. Zadrżała sala i świta królewska. Byliśmy przekonani, że nikt jeszcze króla z takim zapałem nie przywitał.
Karol Olgierd Borchardt (Znaczy Kapitan)
Czymże jesteś dla nich? Na ogól przyjaciele lubią cię i cenią, raduje ich czasem twoja obecność i serce twe łudzi się, że bez ciebie obejść by się nie mogli. Gdybyś jednak oddalił się, gdybyś ich opuścił, czyżby odczuli brak i czyżby go czuli długo? Czy strata ta zaważyłaby na ich losie? Tak znikomym jest człowiek, że nawet tu, gdzie posiada zupełną pewność swego istnienia, nawet tu, gdzie obecność jego oddziałuje niezaprzeczalnie na drugich, nawet w pamięci, w duszy swych bliskich, nawet tutaj, trwać może jeno bardzo, bardzo krótko i bardzo, bardzo rychło musi się zamglić i rozpaść w nicość.
Johann Wolfgang von Goethe
B[ucur] T[incu], przyjaciel z dzieciństwa, pisze mi, ze czuje gorycz, bo nie mógł się "zrealizować". Takie rozgoryczenie jest nieuzasadnione. Każdy realizuje się na własny sposób. Ci zaś, którzy myślą, że pozostali gdzieś poniżej własnych możliwości, są w błędzie. Niech tylko spojrzą na tych, którym się udało, którzy dali z siebie wszystko, którzy - dzięki zasługom czy szczęściu - stali się znani: to wraki, strzępy, ludzie przegrani (...) Nic mi oni nie mają do powiedzenia, nudzę się przy nich; za to jakież wrażenie bogactwa w zetknięciu z tamtymi! Uciekajcie od wszystkich, którzy mają za sobą dzieło! (...) Jedyne, co robi mi naprawdę dobrze, to praca fizyczna. Nic innego nie potrafi mnie uszczęśliwić, bo nic innego tak przyjemnie ie zawiesza wiru pytań bez odpowiedzi. Doskwiera mi chroniczne roztargnienie. Dłuższa koncentracja męczy mnie i nudzi. Na szczęście jestem obsesjonatem, a obsesja zmusza nas do koncentracji, jest koncentracją automatyczną. "Zrobiliście błąd, stawiając na mnie!" - mamy w chwilach przygnębienia ochotę powiedzieć tym, którzy oczekują od nas Bóg wie jakich cudów. Zostać poniżej tego co można by zrobić, co powinno się zrobić... trudno o konstatację bardziej gorzką.
Emil M. Cioran (Zeszyty 1957 - 1972)
Oto ja wobec wszystkich człowiek przy zdrowych zmysłach Znający życie i śmierć to co żyjący znać może Który poznałem cierpienia i radości miłości Który potrafiłem niekiedy narzucać swoje myśli Znający wiele języków Który niemało podróżowałem Ja co widziałem wojnę w Artylerii i Piechocie Raniony w głowę z czaszką trepanowaną pod chloroformem Który straciłem najlepszych przyjaciół w straszliwej bitwie Wiem o starym i nowym ile poszczególny człowiek może o tym wiedzieć I nie dbając dzisiaj o tę wojnę Między nami i dla nas przyjaciele moi Rozstrzygam ten długi spór tradycji i wynalazczości Porządku i Przygody Wy których usta są na podobieństwo ust Boga Usta które są samym porządkiem Bądźcie wyrozumiali kiedy nas porównujecie Z tymi co byli doskonałością porządku Nas którzy wszędzie wietrzymy przygodę Nie jesteśmy waszymi wrogami Chcemy wam dać rozległe i dziwne dziedziny Gdzie kwiat tajemniczości prosi chętnych o zerwanie Są tam nowe ognie kolory nigdy nie widziane Tysiąc nic nie ważących fantazmów Którym trzeba nadać realność Chcemy wykryć dobroć niezmierzoną krainę gdzie wszystko milknie Jest również czas który można ścigać albo zawrócić Litości dla nas walczących zawsze na krańcach Bezkresu i przyszłości Litości dla naszych błędów litości dla naszych grzechów Oto i lato pora gwałtowna nastała I młodość moja zgasła jak podmuch wiosenny O słońce to już zbliża się Rozum płomienny I czekam Aż za urodą którą na koniec przybrała Abym kochał ją miłą i szlachetną pójdę Nadchodzi i z daleka Przyciąga mnie jak siłą stali magnetycznej Ma postać prześlicznej Rudej Jej włosy ze złota tak jasno Świecące się nigdy nie zgasną Jak ognie pyszniące się będą Śród róż herbacianych co więdną Ale śmiejcie się śmiejcie się ze mnie Ludzie zewsząd ludzie tutejsi Bo tyle jest rzeczy których wam nie śmiem powiedzieć Tyle jest rzeczy których nie dacie mi powiedzieć Zlitujcie się nade mną
Guillaume Apollinaire
Zapewne istnieje na świecie zwyczajne, bezpardonowe kłamstwo, istnieje także statystyka, ale nie zapominajmy przyjaciele i o psychologii.
Arkady Strugatsky (Beetle in the Anthill)
W korytarzu zapanowało poruszenie, po czym zjawił się niemiecki generał, odziany w długi, dobrze uszyty płaszcz z czerwonymi klapami. Dowiedziałem się później, że był to Günther Rohr we własnej osobie, mężczyzna prowadzący z Borem negocjacje w sprawie kapitulacji. Przemówił krótko, pochwalił nasze wyczyny w walce i żałował, że „tak dzielni przeciwnicy nie walczą z komunizmem po stronie Niemiec”. Gdy tylko skończył, w pobliżu eksplodowały pociski artylerii. – To wasi rosyjscy przyjaciele – powiedział, wychodząc.
Anonymous
Zanim pozwolisz dziecku korzystać z Internetu bez nadzoru, uzgodnij z nim zestaw zasad, których powinno przestrzegać. Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, skorzystaj z poniższych wskazówek: • Zachęcaj dziecko do opowiadania o swoich doświadczeniach związanych z korzystaniem z Internetu i staraj się, przynajmniej na początku, korzystać z Internetu razem z dzieckiem. • Często powtarzaj i podkreślaj, że dzieciom nigdy nie wolno podawać adresu, numeru telefonu ani innych informacji osobistych, takich jak nazwa szkoły czy miejsce zabaw. • Naucz dziecko ufać swojemu doświadczeniu i intuicji; pracuj nad zaufaniem do siebie, bo jeśli je zdobędziesz, to dziecko powie Ci, jeżeli znajdzie w Internecie coś, co wywołuje jego niepokój. • Naucz dziecko, że nie wszystko, co przeczyta lub zobaczy w Internecie, jest prawdą; zachęcaj je do zadawania pytań, jeśli nie jest czegoś pewne. • Jeśli dzieci wykonują w Internecie czynności wymagające zalogowania się w celu identyfikacji użytkownika, pomóż im wybrać odpowiednią nazwę i dopilnuj, aby nie zdradzała ona żadnych informacji osobistych o dziecku. • Powiedz dzieciom, że nie należy spotykać się z osobami poznanymi w Internecie; wyjaśnij, że internetowi przyjaciele nie zawsze są tymi, za których się podają. • Wymagaj, aby dziecko przestrzegało praw własności innych internautów; wyjaśnij, że nielegalne kopiowanie efektów pracy innych ludzi – muzyki, gier wideo i innych programów – to kradzież. • Dopóki nie upewnisz się, że dziecko potrafi w rozsądny sposób korzystać z Internetu, skorzystaj z oprogramowania kontrolującego aktywności dziecka w Internecie; są programy, które umożliwiają zablokowanie dostępu do nieodpowiednich witryn, monitorowanie odwiedzanych przez dzieci witryn i sprawdzanie, co dzieci tam robią.
Anonymous
- To twoi przyjaciele. Musiałaś się nimi zaopiekować. To oczywiste - ciągnęła Wika, drepcząc z namaszczeniem w rytm muzyki. - Po to ma się przyjaciół. A zagrać mogę ci kiedy indziej. Matylda zawstydziła się i przyciąnęła ją bliżej. - Wiesz o przyjaźni więcej niż ja - wymamrotała. - Dużo o niej piszą w Harrym Potterze - wyjaśniła Wika rzeczowo.
Natalia Osińska (Fluff)
No, tylko że my jesteśmy tacy przyjaciele, co się nie lubią.
Stanisław Wyspiański (The Wedding)
Przyjaciele to krewni, których sam sobie wybierasz.
Eustache Deschamps
Kormak wszedł do pokoju, wyrywając go z zamyślenia. - To tu wyznała ci miłość - zauważył. - Daj sobie spokój. - Ale taka prawda - dodał przyjaciel, wskazując na biurko. - To tutaj doszło do przeobrażenia Chyłki, którą znamy, w Chyłkę, którą dopiero poznamy. O ile oczywiście ją znajdziemy. Kordian zignorował tę uwagę. - Swoją drogą nigdy nie spodziewałem się, że stać byłoby ją na taki romantyzm. - "Choruje na ciebie" to nie do końca... - Nie jest romantyczne? Daj spokój. W jej wykonaniu to... a bo ja wiem? Jakby przeciętny człowiek stanął pod oknem i wyśpiewał miłosną serenadę. - Choroba to niekończenie porównanie, które... - Oj tam - uciął chudzielec. - Obaj wiemy, że zaprzeczasz tylko dla porządku.
Remigiusz Mróz (Immunitet (Chyłka i Zordon, #4))
Nie ma rzeczy nieznośniejszej, gdy spadnie na człowieka nieszczęście, a przyjaciele zaczynają mu wypominać, że palnął głupstwo.
Fyodor Dostoevsky (Demons)
Ballad, uważasz, nie pisze się o niezwykłościach, ale o banałach. Sztuka polega na tym, aby uczynić je niebanalnymi. Trywialne przekuj w egzotyczne, brzydkie w piękne, kłamstwa w prawdy. <...> Wiesz, co ja ci powiem? Że taka neutralność, gdy biją przyjaciela, to gówniana neutralność! I gówniany taki przyjaciel.
Piotr Jedliński (Kres cudów)
Przyjaciele są tam, gdzie się ich znajduje.
Diana Gabaldon (Voyager (Outlander, #3))
Czasami leżę w łóżku i zastanawiam się, na kim spośród moich przyjaciół naprawdę mi zależy, i za każdym razem dochodzę do tego samego wniosku: na nikim. Wydawało mi się, że to tylko tacy znajomi na start, a ci odpowiedni pojawią się później, lecz nie: to moi prawdziwi przyjaciele.
Miranda July (No One Belongs Here More Than You)
Przeszłość każdego człowieka jest w nim zamknięta jak karty książki, którą on zna na pamięć, a przyjaciele mogą przeczytać tylko tytuł.
Virginia Woolf
Postaraj się coś zapamiętać, synu", powiedział piosenkarz, patrząc młodemu człowiekowi w oczy. "Życie ma swoje zakręty, którymi będziesz musiał pójść, nawet jeżeli nie będziesz wiedział, dokąd prowadzą. I choć w takiej chwili wiele rzeczy może wydawać ci się strasznych, za każdym z tych zakrętów jest nowa historia i nowy przyjaciel. Życie to wyzwanie. Zawsze jest na co czekać". Cash przerwał na chwilę, a potem znów spojrzał chłopakowi w oczy. "Samobójstwo to ślepa uliczka", powiedział niemalże szeptem.
Streissguth Michael (Johnny Cash (Polish Edition))
,,Pod koniec września do Nikodema przyjechał z Trójmiasta Wojtek K. jego serdeczny przyjaciel i zarazem wspólnik. (...) Wojtek K. przyszedł na spotkanie w towarzystwie eleganckiej (...)W pierwszym momencie pomyślałam, że jest jego żoną, bo widać było, że świetnie się ze sobą czują. Dopiero podczas rozmowy okazało się, że owa kobieta była pracownikiem nowo otwieranego w tamtym czasie oddziału Hestii w Krakowie. Wojtek był wtedy mężczyzną w sile wieku. Miał około 40 lat, był średniego wzrostu szatynem, nosił okulary korekcyjne, ubrany był elegancko (...). Przy Wojtku Nikodem powiedział do mnie: - Razem z przyjacielem Wojtusiem założyliśmy firmę ubezpieczeniową i właśnie teraz uruchamiana jest filia w Krakowie. - chwalił go, że ma głowę na karku i otacza się mądrymi, wykształconymi ludźmi. Stwierdził, że jeśli interes z ubezpieczaniami, na który wyłożył pieniądze, wypali, to będziemy ustawieni do końca życia.(...)" (s.68-69)Drugi ciekawy cytat: ,,Po chwili otwierają się drzwi policyjnej nyski, a ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu moim oczom ukazuje się skuty w kajdanki i siedzący z posępną miną jeden z gości Nikodema, który miał tego dnia przyjechać do niego. Był to znany trójmiejski biznesmen, wtedy jeden z najbogatszych Polaków Wojtek K. ,,Kura" - współwłaściciel Hestii."(s.118)Trzeci cytat: ,,Na przełomie 1992/1993 Digital trafił na pierwsze strony gazet z powodu wykrytej przez prokuraturę i Urząd Ochrony Państwa afery gospodarczej. Według śledczych przedsiębiorcy mieli zagarnąć 5 milionów marek niemieckich, 1 milion dolarów oraz prawie 10 milionów frankow belgijskich" (s.197 przypis) I jeszcze jeden cytat dodam: ,,Niedługo po tym zdarzeniu poznałam kolejnego dystyngowanego kolegę ,,Nikosia" pana Andrzeja W. Był mężczyzną w sile wieku, eleganckim i bardzo elokwentnym. (...)Gdy tak chodziliśmy po tym terenie, Nikodem z Andrzejem rozmawiali o inwestycji, która mogłaby na tym terenie powstać." (s.254 i 255)
Edyta Skotarczak (Nikodem Skotarczak „NIKOŚ”. Ruletka życia)
Oto on. Bohater tej książki. Raptor – pies z piekła rodem i mój najlepszy przyjaciel. Poznaliśmy się pewnego chłodnego dnia, kiedy on miał siedem tygodni, a ja... No cóż, ja byłam dorosła. I wydawało mi się, że wiem, co robię.
Joanna Sędzikowska (Psy z piekła rodem. Zdobywca świata)
Będąc nauczycielem, często walczyłam z dziećmi, błagając je, aby napisały coś, co naprawdę myślą, a nie to, co im powiedziałam, i widziałam, jaką sprawiało im to trudność, bo celem szkoły i tendencją, która dominowała w tamtych latach było rozwijanie zbiorowej świadomości. Ponieważ szkoła jest ukierunkowana na asymilacje zbiorowej świadomości, oryginalność indywidualnej osoby zazwyczaj blednie, i gdy weźmie się dwadzieścia osób, dostaje się jedynie zestaw zbiorowej wiedzy. Gdy zada im się pytanie na jakikolwiek tematy, będą jedynie powtarzać to, co powiedzieli im ich rodzice czy przyjaciele, albo co przeczytali w gazecie, a przywrócenie im wyjątkowych osobowych świadomych reakcji będzie niesłychanie trudne.
Marie-Louise von Franz
Mój przyjaciel chodził na terapię parę miesięcy, kiedy jego terapeutka przeprosiła go za krzywo doklejoną listwę przy podłosze. "Cały dzień myślałam, że pan przyjdzie i zwróci mi uwagę - powiedziała - pan tak nie lubi nieporządku." Maciek uśmiechnął się swoim najcieplejszym uśmiechem: "Nie ma problemu, pani Aniu, nawet nie spojrzałam." Odczekał do końca wizyty, wziął łaszcz i nigdy już tam nie wrócił. Po co, pytał mnie, przecież wygrałem.
Emilia Dłużewska (Jak płakać w miejscach publicznych)